![]() |
|||||
|
Ta strona poświęcona
jest podejściu dziennikarzy do tematyki antyszczytu. Będziemy tu prezentować
przykłady przekłamań i manipulacji, ale również rzetelne opracowania dziennikarskie.
|
|||||
|
Mediom już udało się zbudować samo-powielający się obraz ruchu antyglobalistycznego oparty na wciąż powtarzanych scenach bitw ulicznych pokazywanych w oderwaniu od jakiegokolwiek tła i kontekstu społecznego. Każdy, kto rozumie sposób, w jaki media kreują własną rzeczywistość z łatwością pojmie, że prezentowane obrazy mogą mieć bardzo nikły związek z rzeczywistymi wydarzeniami. Wybór pokazywanych i ukrywanych elementów wydarzeń ma kolosalny wpływ nie tylko na publiczną świadomość, ale też ostatecznie na pamięć historyczną. Rzadko można spotkać się z tak uderzającym przykładem wybiórczości jak opublikowane na pierwszej stronie dzisiejszego wydania Życia Warszawy zdjęcie. Obok mającego wywołać panikę tekstu o zbliżających się protestach umieszczono zdjęcie, które stało się niesławne wśród aktywistów na całym świecie: to zdjęcie pokazuje zdezorientowanego Simona Chapmana, leżącego na ziemi, bitego przez policję, który za moment zostanie świadomie oskarżony o czyn, którego nie popełnił. (Historia zdarzenia poniżej). Tytuł pod zdjęciem brzmi: "Zadymy w Salonikach - powtórka u nas?" Dla wydawców ŻW "to" jest obrazem chaosu i przemocy, która ma być nieodłączna od antyglobalistów. Dla nas, "to" jest prawdziwą historią, która kryje się za tym obrazem. To historia, której ŻW ani inne gazety wolą ignorować, choć były o niej informowane przez warszawskich aktywistów. Redakcja postanowiła jedynie wykorzystać zdjęcie przy następnej okazji. Dzieje się tak dlatego, że rozpisywanie się o "zadymach" pomaga sprzedawać gazety. Historia o zaaranżowanej przez policję prowokacji i świadomie wysuniętych fałszywych oskarżeniach, bicie protestujących udokumentowane na filmie, brutalność i kłamstwa - ta historia widocznie nie musi być opowiedziana. Dziennikarze już dawno zapomnieli o nieszczerym przyrzeczeniu, że "są po to, by informować ludzi" i "wyjawiać fakty na światło dzienne", lub choćby zbadać sprawy, o których piszą. Prawdziwa historia stojąca za obrazem jest bezwartościowa dla dziennikarzy, jeżeli nie daje się sprzedać jako sensacja i jeżeli jest niewygodna dla władz. Aby poinformować tych, którzy nigdy nie słyszeli tej historii: ubiegłego czerwca podczas szczytu UE w Salonikach odbyły się demonstracje. W tłum demonstrantów wmieszali się prowokatorzy. Demonstracja została zaatakowana przez policję przy użyciu broni chemicznej uznawanej za nielegalną w większości krajów świata (autorka tych słów była świadkiem tych wydarzeń). Simon Chapman, aktywista nie uznający przemocy został potraktowany jak przestępca, gdyż korzystał ze swojego fundamentalnego prawa wyrażenia sprzeciwu. Należy odnotować, że jego protest był pokojowy. Nie nosił on maski i miał ze sobą tylko fioletowo-niebieski plecak, w którym znajdowała się butelka wody. Simon został zagazowany, pobity i skopany przez policję. Został poważnie ranny, a jego rany wymagały zszycia. Przesunął się na chodnik, który był pokryty różnymi przedmiotami. Musiał usiąść. Możliwe, że nawet nie mógł się poruszyć. W tej samej chwili gdy siedział na chodniku, podszedł do niego policjant z plecakiem, który nie należał do Simona i położył go obok niego. Ta scena została nagrana na wideo i nie ma żadnych wątpliwości, że plecak o posiadanie którego został oskarżony Simon nie był tym, który przyniósł na demonstracje. Był to plecak podłożony przez policję. Dalszy ciąg wydarzeń był jeszcze gorszy. Sądy przez długi czas nie chciały uznać dowodów. Simon został aresztowany razem z innymi osobami. W pewnym momencie, wszyscy postanowili rozpocząć strajk głodowy. Strajk był bardzo radykalny i stał się gorącą wiadomością. Więźniowie strajkowali od 49 do 66 dni (nie wszyscy rozpoczęli strajk w tym samym czasie). Ich stan był bardzo krytyczny. W końcu polecono lekarzom by karmili więźniów na siłę. Ci lekarze, którzy odmówiliby wykonania polecenia mieli zostać oskarżeni o zabójstwo. Ta historia pojawiła się w massmediach, ale nie w Polsce. "ŻW" i inne gazety nie uznały tego tematu za "godnego odnotowania". Plotki z Hollywood są warte odnotowania. Brutalność policji i los obywateli widocznie nie zasługują na taką samą uwagę. Przesłaliśmy do ŻW informacje, zaprosiliśmy dziennikarzy na protest, przesłaliśmy dowody fotograficzne. Bez odzewu. Historia Simona nie okazała się "użyteczna". Jego obraz, fałszywa reprezentacja "zadymiarzy" była bardziej użyteczna niż rzeczywistość. Strajkujący więźniowie zostali zwolnieni, a kilka tygodni temu oddalono wszystkie pozwy przeciwko nim. Simon Chapman nie był przykładem tego co ŻW usiłowało zilustrować: całkiem przeciwnie. Jest on wyjątkowym przykładem stanowczości w obliczu przemocy policji i nadużyć władzy i sądów. Teraz jest również przykładem manipulacji medialnej. Aby uzyskać więcej informacji o prawdziwej historii, zajrzyjcie na strony poniżej. (Są tam setki łączy do przejrzenia. Ci, którzy nie znają angielskiego mogą zrozumieć co się stało na podstawie obrazów. Gdyby ŻW było choć na tyle uczciwe, by podać całą sekwencję obrazów!) Laure Akai http://www.abc-sweden.org/texter/news261103_1.htm |
||||
|
W magazynie Newsweek nr. 11/04 ukazał się następujący tekst: "Szturmem na Pałac" http://newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=9260 Tekst wpisuje się w tendencję koncentrowania się tylko i wyłącznie na temacie "zadymy". Autorów nie interesowało nic, co by nie pasowało do z góry założonego schematu. Pani Longina Grzegórska kontaktowała się również ze mną. Dowiedziawszy się, że mam do przekazania wyłącznie informację na temat alternatywnego forum, a nie "zadymy", momentalnie straciła zainteresowanie. Udało się jej jednak przekonać Macieja Plucińskiego do udzielenia wywiadu obietnicą napisania rzetelnego materiału. Poniżej list samego zainteresowanego do redakcji Newsweeka (nie wiemy, czy zostanie opublikowany przez redakcję). Jakub Redaktor
naczelny Chciałbym
złożyć skargę na panią Longinę Grzegórską, współautorkę Z
poważaniem
|
|||||